Brak komentarzy

Kuchnia otwarta na salon

Otwarta kuchnia jest coraz popularniejszym rozwiązaniem, głównie dlatego, że optycznie powiększa mieszkanie. Jednak praktycznie i stylowe zaaranżowanie takiej przestrzeni jest nie lada wyzwaniem.

 

Decyzja o połączeniu kuchni z salonem nie należy do łatwych, należy brać pod uwagę wiele czynników, w tym upodobania kulinarne, styl życia czy wielkość rodziny. Warto pamiętać, że kuchnia połączona z salonem może łatwo zdominować wnętrze i przytłoczyć ze względu na ilość sprzętów AGD i innych przedmiotów niezbędnych w takim pomieszczeniu. Co więcej oba pomieszczenia muszą być zgodne stylistycznie i aranżacyjnie. Dlatego też ultra-minimalistyczny salon nie będzie się dobrze komponował z kuchnią pełną różnego rodzaju sprzętów i bibelotów.

 

Aspekt praktyczny wydaje się być kluczowy jeśli chodzi o decyzje na poziomie projektowania i aranżacji kuchni połączonej z salonem. Jest to ważna decyzja a jej zmiana jest kosztowna i czasochłonna, ponieważ wiąże się z potrzebą przebudowy dwóch pomieszczeń i zmianą rozkładu całego mieszkania/domu.

Kuchnia otwarta na salon optycznie powiększa przestrzeń i nadaje pomieszczeniom swoistego oddechu i powiewu nowoczesności. Odpowiednie zaaranżowanie sprawia, że połączenie dwóch stref jest praktyczne, funkcjonale i bardzo często jest bardzo trafionym rozwiązaniem. Najłatwiejszym sposobem na wydzielenie przestrzeni kuchennej, która nie zdominuje przestrzeni jest wyspa kuchenna. Jest to rozwiązanie dodaje lekkości i stanowi płynne przejście pomiędzy pomieszczeniami. Dobrze, gdy kuchnia jest tak rozplanowana, że na wyspie nie znajdują się urządzenia AGD, a zwłaszcza płyta grzewcza. Okap mieszczony w centralnej części stanie się wizualnie dominującym elementem i optycznie podzieli pomieszczenie.

Wyspa kuchenna, na której będzie tylko blat roboczy, wygląda od strony strefy dziennej bardziej jak mebel, jednocześnie umożliwiają dobry kontakt z domownikami. Ponadto, zapewnia dostęp z każdej strony i pozwala na wspólne zorganizowanie pracy nawet kilu osób. Taka, wręcz naturalna, granica między kuchnią otwartą a salonem dobrze porządkuje przestrzeń. Pod względem miejsca wyspa jest bardzo wymagającym sposobem na zasłonięcie kuchni. Odległość między wyspą a innymi sprzętami lub ścianami powinna umożliwić swobodny dostęp do jednych i drugich. Wyspa kuchenna traktowana jako główne miejsce działalności kulinarnej wyposażona w urządzenia, przybory i produkty zamienia pokój w kuchnię.

W każdej kuchni, ale przede wszystkim w otwartej, trzeba pamiętać o odpowiedniej wentylacji. Podczas gotowania wydziela się nie tylko zapach, ale i duże ilości pary wodnej, która wraz z cząsteczkami kurzu i tłuszczu unosi się i osiada na sprzętach kuchennych, a w przypadku kuchni otwartej – także na meblach w salonie. Należy więc zadbać o to, żeby wentylacja zawsze była sprawna, niezbędny jest również dobry okap, który może stać się również elementem dekoracyjnym. Design istnieje już nie tylko w galeriach sztuki ale również w sprzętach codziennego użytku. Tym samym spawając, że nawet sprzęty kuchenne mogą być pięknym (i niebanalnym) elementem dekoracyjnym.

Sposobów na stworzenie stylowego wnętrza, które połączeniem kuchni i salonu jest kilka. Ciekawym a jednocześnie bardzo praktycznym rozwiązaniem jest niska (ok. 110-120 cm.) ścianka działowa, która zapewni dodatkową przestrzeń do przechowywania. Decydując się na takie rozwiązanie należy dostosować wysokość ścianki do wysokości blatu. Standardowo blaty sięgają wysokości 80-90 cm a między nim a ścianką działową powinno być około 30 cm różnicy. Taki zapas pozwoli na ukrycie przyborów kuchennych i różnego rodzaju drobiazgów.

Ścianka działowa to nie jedyny pomysł na aranżacje otwartej kuchni, zamiast niej możemy zdecydować się na odgrodzenie salonu od kuchni indywidualnie zaprojektowanym wyższym od wyspy meblem na RTV czy regałem biblioteką (patrz zdjęcia). Ważne by mebel ten miał charakter pokoju dziennego. Taki rodzaj ukrytej wyspy funkcjonalnie łączy strefę odpoczynku z kuchenną, jednocześnie będąc naturalnym elementem oddzielającym optycznie kuchnię otwartą i salon.

Kolejnym sposobem otwarcia kuchni jest pozostawienie pustego otworu drzwiowego. Wejście przez salon pozbawione drzwi daje możliwość wyraźnego podziału strefy dziennej od kuchennej przy jednoczesnym zachowaniu otwartości pomieszczeń. Decydując się na takie rozwiązanie można zachować mniejszą spójność w aranżacji przestrzeni. Połączenie z kuchnią „bezdrzwiowe” daje możliwość wzrokowego kontaktu między osobami przebywającymi w obu pomieszczeniach. W kuchni jest więcej miejsca na sprzęty kuchenne niż w wypadku innych form otwarcia.

Coraz częściej spotykanym rozwiązaniem, szczególnie w loftach oraz we wnętrzach o nowoczesnym charakterze, jest oddzielenie kuchnie od salonu barkiem. Wizualnie stanowi częściowe wydzielenie kuchni – staje się ona tylko częściowo otwarta. Barek może zastąpić stół, ale też blat do pracy i bufet do podawania posiłków. Klasyczny barek, przy którym siedzi się na wysokich stołkach, został zapożyczony z baru. Można przy nim jeść i pić, ale głównie z jednej strony, ponieważ z drugiej zazwyczaj łączy się z blatem roboczym. Funkcję barku może też pełnić blat roboczy. Może być tylko blatem opartym na nogach lub ściance albo towarzyszyć zabudowie meblowej. Barek może się okazać bardzo przydatny do przysłonięcia niepożądanego bałaganu na blacie przed wzrokiem osób siedzących obok w jadalni przy stole lub na kanapie w pokoju. Wystarczy wtedy, że jest o 10-15 cm wyższy od blatu kuchennego. Barek na wysokości blatu roboczego to podwójna korzyść – może posłużyć jednocześnie jako blat do pracy, blat do jedzenia, blat do podawania posiłków na stół ustawiony w sąsiedztwie lub do odstawiania naczyń z jadalni do kuchni.

Meble kuchenne, zwłaszcza w kuchniach otwartych, coraz bardziej upodabniają się swoim wyglądem do mebli pokojowych. Współczesna kuchnia, pozbawiona najczęściej górnych szafek, prawie nie wyróżnia się w wielofunkcyjnym wnętrzu, przez co zatraca swój specyficzny charakter. Najczęściej ciąg zabudowy dolnej (płyta kuchenna z piekarnikiem, zlewozmywak, zmywarka do naczyń, blat kuchenny) jest proponowany jako zestaw szafek kredensowych, oderwanych od podłogi, poprzez bezpośrednie podwieszenie do ściany lub ustawienie na cienkich, metalowych, wysokich nóżkach, tak jak pozostałe meble w mieszkaniu.

Dzięki temu aranżacja kuchni nabiera lekkości, przestronności i w sposób harmonijny łączy się z pokojem. Współczesne meble i sprzęty kuchenne umożliwiają dobre rozwiązania na indywidualne zamówienie i dopasowanie przesłony do wystroju wnętrza. Ustawienie na granicy kuchni i pokoju szafek kuchennych nie wymaga przygotowań na etapie budowy. Zamawiamy je i montujemy wraz z innymi meblami kuchennymi. Aranżacja kuchni z wyspą lub półwyspem zmienia dotychczasową pozycję osoby gotującej – teraz stoi ona twarzą do ściany, w kierunku otwartej przestrzeni pokoju. Szafki stojące między kuchnią a pokojem są widoczne z obu pomieszczeń. Najlepiej więc wybrać meble użytkowane z dwóch stron, to znaczy szafki obustronnie otwierane z jednym wnętrzem lub podwójne szafki łączone tyłami. Efekt ażurowej przegrody dają otwarte z obu stron półki oraz witryny podwieszone do sufitu otwierane z obu stron.

Ciekawym sposobem oddzielającym strefę kuchenną od salonu w otwartej przestrzeni jest zastosowanie różnego koloru ścian i rodzaju podłogi. Wystarczy wprowadzić delikatną różnicę w odcieniu, by już zauważyć granicę pomiędzy pomieszczeniami. Wyraźniej zaznaczymy ją oczywiście poprzez pomalowanie ścian w kontrastujących ze sobą kolorach. Chcąc oddzielić salon z kuchnią, możemy zdecydować się na zastosowanie zupełnie innej okładziny na podłodze.

Wystarczy, że podłogę w pokoju dziennym wyłożymy parkietem lub drewnianymi deskami, natomiast w kuchni – kafelkami. Urządzając całe mieszkanie lub dom, zwykle chcemy wejść w jeden lub przynajmniej bardzo zbliżony styl. Jeżeli jednak kuchnia otwarta na salon zostaje urządzona według odmiennych inspiracji ,różnica pomiędzy pomieszczeniami od razu da się odczuć. Dużą zaletą połączenia kuchni z salonem, jest optyczne oraz faktycznie odczuwalne powiększenie przestrzeni. Dlatego mała kuchnia z salonem będzie sprawdzonym rozwiązaniem, gdy będzie nam zależeć na zyskaniu każdego centymetra kwadratowego.

Mała kuchnia z salonem jest domeną kawalerek, a także otwartych apartamentów o niedużej powierzchni. Często projekt kuchni obejmuje sprytne połączenie przestrzeni służącej do przygotowywania posiłku z pozostałą powierzchnią domu. Również niewielki salon pełni funkcję mini jadalni, pokoju dziennego, miejsca do pracy lub nauki, a nawet sypialni. Dlatego istotne jest w tej sytuacji, by kuchnia otwarta na salon została wizualnie oddzielona. Niestety w niedużych przestrzeniach bardzo łatwo jest wprowadzić spore zamieszanie, które przeradza się w utratę wolnej przestrzeni. Salon z aneksem kuchennym to propozycja dla właścicieli naprawdę ciasnych lub nieustawnych mieszkań. Z podobnego rozwiązania korzystają właściciele apartamentów, które są wynajmowane jako miejsca noclegowe dla turystów. Salon z aneksem, a nawet sypialnia z aneksem kuchennym, w takich okolicznościach znacznie zwiększa atrakcyjność bazy noclegowej.

Kuchnia otwarta na salon wcale nie musi być wyznacznikiem małego metrażu. Często na takie rozwiązanie decydujemy się, urządzając nowoczesny salon i kuchnię. Nie od dziś wiadomo, że współcześnie architekci wnętrz stawiają na przestrzeń. Rzeczywiście znacznie lepiej czujemy się w dużych, otwartych przestrzeniach. Nie bez powodu architekci planują kuchnię z jadalnią, w połączeniu z przestronnym salonem. Liczą się nie tylko nowoczesne meble, ale również mile widziane są wszelkie przeszklenia. Wtedy nowoczesny salon wydaje się być jeszcze większy.

Otwarta przestrzeń zaczyna dominować w projektach nowoczesnych domów i mieszkań. Dlatego salon z kuchnią jest popularnym rozwiązaniem zwiększającym komfort użytkowania. W wielu wypadkach na projekt kuchni otwartej na salon decydujemy się z powodu małych mieszkań. Brak ściany działowej i drzwi sprawia, że kuchnia i salon wydają się większe, bardziej przestronne i lepiej doświetlone. Powodem bywa również potrzeba większej integracji rodziny, osoby przebywające w otwartej kuchni mają ze sobą niczym nieskrępowany kontakt. Jednak projekt kuchni otwartej to również wiele niedogodności, powodem są odmienne funkcje pomieszczeń. Pokój dzienny jest miejscem wypoczynku i przyjmowania gości, kuchnia przede wszystkim służy pracy.

Źródło: wgn.pl / Artykuły/ „Inspiracje wnętrzarskie”

Brak komentarzy

Meldunek – zwykła formalność, która może stać się problemem

Obowiązek meldunkowy, mimo że nie został zniesiony, dziś ma rozmytą wartość w porównaniu do jego wagi w okresie PRL.

 

Warunkiem znalezienia zatrudnienia poza miejscem stałego zamieszkania nie jest jak dawniej udowodnienie przed pracodawcą i urzędem zmiany adresu. Po wyprowadzce z rodzinnego miasta wiele osób z sentymentu lub zwykłego niedopatrzenia nie podaje informacji o zmianie zameldowania, nie ponosząc z tego tytułu żadnych konsekwencji. Na rynku nieruchomości meldunek ma jednak większe znaczenie.

Obowiązek zgłoszenia informacji o miejscu stałego lub czasowego (dłużej niż 3 miesiące) pobytu wynika z następujących aktów prawnych: ustawa z dnia 24 września 2010 r. o ewidencji ludności (Dz.U. z 2018 r. poz. 1382 z późn. zm.), rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 13 grudnia 2017 r. w sprawie określenia wzorów i sposobu wypełniania formularzy stosowanych przy wykonywaniu obowiązku meldunkowego (Dz.U. poz. 2411). Teoretycznie mamy tylko 30 dni na zgłoszenie swojego pobytu w nowym miejscu. W praktyce nie trzeba obawiać się kar za nieaktualny meldunek, ale mieć świadomość, że ten szczegół decyduje o tym, do czyjego budżetu trafią wpływy z naszych podatków. Gminom zależy na tym, by przekonać mieszkańców do stałego zameldowania, dlatego wprowadzają różnego rodzaju udogodnienia i zniżki dla zameldowanych. Argumentem przeciwko likwidacji obowiązku meldunkowego wciąż jest także kwestia sporządzania list wyborczych na podstawie informacji o osobach zameldowanych w danej lokalizacji.

Wymeldowanie lokatora

 

Na rynku nieruchomości meldunek bywa bardziej problematyczny. Z definicji służy wyłącznie do ewidencji ludności zamieszkałej na terenie Polski, zatem nie daje podstaw do przejęcia lokalu. Praktyka rynkowa pokazuje jednak, że obowiązek meldunkowy obraca się przeciwko właścicielom nieruchomości. Trudniej sprzedać lokal, w którym zameldowane są osoby trzecie, nawet jeśli w rzeczywistości w nim nie mieszkają. Obowiązek meldunkowy polega nie tylko na zgłoszeniu pobytu, ale także podaniu informacji o wyprowadzce. Dzień przed rozwiązaniem umowy najemca powinien wymeldować się w urzędzie lub skorzystać z możliwości zrobienia tego online. W przeciwnym razie obowiązek ten spadnie na właściciela, a to skomplikuje całą procedurę.

Lokatora można wymeldować najwcześniej po upływie 3 miesięcy od zakończenia umowy najmu. Jeśli właściciel planował w tym czasie sprzedaż nieruchomości, może mieć problem ze znalezieniem nabywców, którym nie będzie przeszkadzał meldunek najemcy. Wnioskując o administracyjne wymeldowanie, należy podać przyczynę i termin wyprowadzki lokatora oraz aktualne miejsce jego pobytu. Właściciel powinien zgromadzić jak najwięcej informacji, które potwierdzą, że najemca na stałe opuścił lokal. Brak danych przedłuży procedurę.

 

Czy można nie zgodzić się na meldunek?

 

Nie można uprzedzać faktów, tj. wymeldować lokatora przed ustaniem stosunku najmu. Umowa chroni najemcę również w zakresie jego prawa do meldunku. Z perspektywy właściciela bezpiecznym rozwiązaniem jest najem na czas określony. Po wygaśnięciu umowy dowód legalnego pobytu lokatora w mieszkaniu straci ważność. Mniej pewna w tym kontekście jest umowa na czas nieokreślony.

Składając wniosek do organu zajmującego się ewidencją ludności w urzędzie gminy, właściciel przedstawia dokumenty potwierdzające prawo własności i zakończenie okresu najmu – wyciąg z księgi wieczystej nieruchomości oraz umowę z najemcą. Jeśli lokator wyprowadził się z mieszkania i poinformował właściciela o swoim nowym miejscu zamieszkania, procedura przebiega prawidłowo. Decyzja o wymeldowaniu zostanie wydana w ciągu miesiąca, maksymalnie dwóch.

W świetle prawa meldunek jest wypełnieniem obywatelskiego obowiązku najemcy, który ma do niego prawo nawet bez zgody właściciela mieszkania. Do zameldowania się wystarczy umowa najmu, dowód osobisty lub paszport oraz wypełniony formularz potwierdzenia pobytu. Ostatni z wymienionych dokumentów powinien być opatrzony podpisem osoby posiadającej prawo własności nieruchomości. Podpis właściciela nie musi być równoznaczny z jego zgodą na meldunek. W formularzu potwierdza on jedynie fakt zamieszkania lokatora w mieszkaniu. Zameldować można się nawet bez takiego podpisu. Wówczas organy urzędu gminy mają za zadanie ustalić, czy wnioskodawca mieszka we wskazanym lokalu. Sprawdzenie stanu faktycznego przebiega zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania administracyjnego.

Jeśli chcąc uchronić się przed konsekwencjami administracyjnymi wynajmujący zastrzeże w umowie, że nie zgadza się na zameldowanie najemców w jego nieruchomości, pod względem prawnym taki zapis będzie nieważny. Potwierdzenie pobytu nie wymaga zgody właściciela mieszkania.

Problemy z wypowiedzeniem umowy najmu

Poważniejszy problem pojawia się w momencie, kiedy mimo wypowiedzenia umowy najemca w ogóle nie planuje opuszczenia lokalu. Skrajne przypadki dotyczą sytuacji, gdy lokatorzy posuwają się do przejęcia nieruchomości, np. poprzez wymianę zamków i odcięcie właścicielowi w ten sposób dostępu do lokalu. Co ciekawe, meldunek jest kwestią odrębną. W świetle prawa zameldowanie nieuczciwego najemcy na pobyt stały nadal będzie uzasadnione – weryfikacji podlega bowiem tylko kwestia tego, czy osoba ta wciąż mieszka pod adresem wskazanym we wniosku.

Jedynym skutecznym rozwiązaniem dla wynajmującego, który zamierza wyprosić niechcianych lokatorów, jest dochodzenie swoich praw w drodze postępowania sądowego. W tym przypadku odzyskanie nieruchomości może potrwać znacznie dłużej. Przed rozpoczęciem egzekucji komorniczej trzeba udowodnić przed sądem, że doszło do bezprawnego zajęcia nieruchomości.

Rozwiązanie umowy najmu uzasadnione zaległościami czynszowymi należy poprzedzić pisemnym wezwaniem do zapłaty, w którym zostanie określony dodatkowy czas na uregulowanie zaległych zobowiązań. Ponadto należy odpowiednio wcześniej poinformować najemcę o planowanym wypowiedzeniu – takie prawo gwarantuje mu ustawa o ochronie praw lokatorów.

W sytuacji, gdy sprawa musi znaleźć finał w sądzie, ponieważ najemca zignorował nakaz wyprowadzki, właściciel tkwi w swego rodzaju zawieszeniu – przed uprawomocnieniem wyroku dotyczącego eksmisji nie może nic zrobić. Później zostaje mu już tylko dalsze czekanie, tym razem na efekty pracy komornika. Ten z kolei może rozpocząć procedurę eksmisyjną, ale pod warunkiem, że niechciany lokator samodzielnie znalazł już mieszkanie zastępcze lub gmina przyznała mu lokal socjalny bądź tymczasowy. W przeciwnym wypadku mamy do czynienia z eksmisją „na bruk”, na którą nie pozwalają przepisy ustawy o ochronie praw lokatorów.

W świetle obowiązującego prawa niedopuszczalne jest także stosowanie jakichkolwiek form nacisku, które mają skłonić najemcę do wyprowadzki. Wszelkie działania, które można określić mianem szantażu emocjonalnego, zostaną uznane za przemoc pośrednią. Przed zmuszaniem do wyprowadzki chroni lokatorów nowelizacja ustaw: Kodeks karny, Prawo budowlane oraz Kodeks postępowania w sprawach wykroczenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, za utrudnianie lokatorom użytkowania mieszkania czy nakłanianie ich do wyprowadzki właścicielowi nieruchomości grozi grzywna, a nawet kara pozbawienia wolności (wszczęcie postępowania sądowego rozpoczyna się na wniosek pokrzywdzonego). Za przemoc pośrednią uznaje się również m.in. odcinanie źródeł ciepła, energii elektrycznej i wody. Jeśli na wniosek najemcy inspektor nadzoru budowlanego stwierdzi celowe uszkodzenie instalacji, ma prawo nakazać właścicielowi lokalu niezwłoczne usunięcie usterek, o ile nie są uzasadnione względami technicznymi lub użytkowymi. Za odmowę wykonania naprawy ustawodawca przewidział karę pieniężną.

Według prawa w sporach o eksmisję występują wobec tego dwie pokrzywdzone strony: właściciel, który próbuje odzyskać bezprawnie zajęte mieszkanie, oraz najemca, który może stać się ofiarą szantażu i różnego rodzaju nacisków mających skłonić go do wyprowadzki.

Źródło: KRN.pl, Joanna Kus, /„Krakowski Rynek Nieruchomości” nr 16/2019
Brak komentarzy

Miejskie lasy na dachach

Główny Architekt Miasta Krakowa, Tomasz Borowski opracował wytyczne, które w przyszłości będą podstawą wydawania decyzji WZ i uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego z uwzględnieniem możliwości realizowania budynków z zielonymi dachami.

 

Z inicjatywy prezydenta Jacka Majchrowskiego od stycznia trwały prace nad zmianami w procedurach administracyjnych. Po 6 miesiącach wytyczne zostały pozytywnie zaopiniowane na posiedzeniu Miejskiej Komisji Urbanistyki i Architektury. Temat powrócił we wrześniu, kiedy z koncepcją zazieleniania dachów zapoznały się Wydziały Architektury i Urbanistyki oraz Planowania Przestrzennego UMK.

Rewolucyjny pomysł magistratu to kolejny krok w walce ze smogiem. Mowa bowiem nie tylko o typowych płaskich dachach pokrytych niską roślinnością. Budynki mógłby wieńczyć nawet… mały las. W tego rodzaju projektach dopuszczalne byłyby dachy porośnięte niskimi drzewami oraz wysokimi krzewami i trawami.

Dlaczego zielony dach?

Zintensyfikowanie zieleni w przestrzeni miejskiej ułatwi naturalne oczyszczanie powietrza, zwiększy odsetek terenów zielonych, a zmniejszy skutki tzw. wyspy ciepła, czyli podwyższonej temperatury w gęsto zabudowanych miastach. Z badań wykonanych w laboratorium Lawrence Berkley Uniwersytetu Kalifornijskiego, należącym do Departamentu Energii Stanów Zjednoczonych, wynika, że zwiększenie o 5 proc. dostępności zieleni w mieście pomaga obniżyć poziom smogu o 10 proc.  W ciągu roku roślinność pokrywająca budynki pochłania średnio od 10 do 20 proc. zanieczyszczeń powietrza.

Jak informuje Urząd Miasta Krakowa, idea zazieleniania dachów od pewnego czasu towarzyszy inwestycjom mieszkaniowym i publicznym, ale zwykle realizowana jest poprzez niską roślinność ekstensywną na podłożu od 5 do 10 cm. Plan magistratu dopuszcza znacznie grubszą warstwę – od 30 do 50 cm.

Najważniejszymi założeniami wytycznych są: możliwość stworzenia wyższej attyki, grubszych stropów, a także utrzymania cięższej zieleni, zapewnienie odpowiednich warunków do utrzymania i korzystania przez mieszkańców z zielonego otoczenia na dachu – wyjaśnia Tomasz Bobrowski, Główny Architekt Miasta.

W ten sposób Kraków idzie śladem innych europejskich miast. Przykład zaawansowanego wspierania inwestycji w zieloną infrastrukturę stanowi program zrównoważonego rozwoju Hamburga, Od 2014 r. w tym mieście wdrażana jest strategia dofinansowywania projektów, które zakładają instalację „żywych” dachów. Docelowo w ten sposób powinno powstać 100 ha zieleni (do 2020 r.). Inwestowanie w zielone dachy to jedno z narzędzi przeciwdziałania skutkom zmian klimatycznych. Najwięcej inwestycji ekologicznych tego typu powstaje w Niemczech i Szwecji. W Polsce również realizowane są takie projekty, ale na mniejszą skalę. Polskie Stowarzyszenie Budownictwa Ekologicznego jako wzorcowe przedsięwzięcia podaje m.in. zielone dachy na Wisłostradzie w Warszawie, centrum handlowym Plaza w Rybniku, bazie wioślarskiej w Iławie i szpitalu Jurasza w Bydgoszczy.

 

Inwestycje mieszkaniowe w zieleni

Zielone dachy powoli stają się standardem także w inwestycjach mieszkaniowych. Deweloperzy czują presję ze strony klientów, którzy oczekują rozwiązań eko: filtrów smogu w budynkach, systemów odzyskiwania wody deszczowej, urządzeń smart oraz zielonych dachów i ogrodów wertykalnych. Jednocześnie takie udogodnienia podnoszą koszty budowy, co ostatecznie powoduje, że deweloperzy oferują wyższe ceny mieszkań. Znaczny odsetek klientów zdecyduje się na droższe mieszkanie, jeśli inwestycja będzie realizowana zgodnie ze standardami zielonego budownictwa.
Przykładami już zrealizowanej zabudowy mieszkaniowej i hotelowej, w której zamontowano zielone dachy, są m.in. Dębowe Tarasy w Katowicach i Termy Bani w Białce Tatrzańskiej.

Poza tworzeniem zdrowego mikroklimatu i dodatkową przestrzenią rekreacyjną dla mieszkańców, zielone dachy i ogrody wertykalne służą również do poprawy estetyki w miastach. Projektowanie zieleni stało się sztuką. Jednym z najbardziej znanych projektantów ogrodów wertykalnych jest francuski botanik Patrick Blanc. Jego prace znajdują się m.in. w Parlamencie Europejskim w Brukseli, parku Floral w Paryżu, a także w Galerii Przymorze w Gdańsku.

 

Zielone dachy w praktyce

Popularyzowaniem technologii ekologicznych w budownictwie zajmuje się Europejska Federacja Stowarzyszeń Zielonych Dachów (EFB), która patronuje podobnym organizacjom działającym na krajowych rynkach. Prawo europejskie nakłada na inwestorów obowiązek uwzględniania odpowiednich proporcji zieleni i zabudowy w procesie planowania inwestycji. Pod uwagę należy wziąć wskaźnik BAF (Biotope Area Factor), który określa stosunek powierzchni czynnej biologicznie do ogólnej powierzchni użytkowej danego obszaru. Na podstawie szacunkowych danych na temat stopnia zmian, jakie działania budowlane wprowadzają do środowiska naturalnego, miasta mogą na bieżąco wdrażać swoje programy naprawcze. W tym kontekście technologia zielonych dachów to narzędzie rozszerzania obszarów biologicznie czynnych.

W dobie maksymalizacji wykorzystania terenu przeznaczonego pod zabudowę z jednoczesnym nakazem zapewnienia wymaganej powierzchni terenu biologicznie czynnego, dachy zielone stają się coraz bardziej powszechne. Należy jednak pamiętać, że projektując dach zielony trzeba uwzględnić nie tylko dobór zieleni na dachu, ale także zaprojektować fragment budynku ze zwróceniem szczególnej uwagi na projektowany rodzaj użytkowania dachu, parametry wytrzymałościowe, konstrukcję, nachylenie dachu, a także wymagania przeciwpożarowe – czytamy w komentarzu dr hab. inż. Ewy Burszty-Adamiak z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, redaktor merytorycznej polskiego wydania „Wytycznych dla dachów zielonych” FLL.

Zielony dach tworzy barierę ochronną budynku. W zależności od tego, jakie nasadzenia zostaną wykonane, można rozszerzyć funkcje takiej konstrukcji o zabezpieczanie przed przedostawaniem się metali ciężkich do środka i najbliższego otoczenia nieruchomości.

Dodatkowo powinny być uwzględnione potrzeby zabezpieczenia przed siłą ssącą wiatru i wywiewaniem oraz konieczność odpowiedniego odwodnienia. Nie mniej ważny jest dobór substratu dachowego oraz materiałów, z których wykonane są pozostałe warstwy konstrukcyjne – wyjaśnia dr hab. inż. Ewa Burszta-Adamiak.

Materiały służące do wykonania podłoża pod sadzonki, powinny być lekkie, posiadać właściwości izolujące wilgoć oraz zapewniające równowagę termiczną. Plan rozmieszczenia roślinności należy dostosować do układu zadaszenia, w zależności od tego, czy jest ono skośne, dwuspadowe, schodkowe, kopulaste, czy płaskie.

 

Regulacje prawne

Kwestie prawne związane z montażem zielonych dachów regulują przepisy Prawa budowlanego oraz Prawa Ochrony Środowiska. Zgodnie z art. 3 ust. 8 Prawa Ochrony Środowiska, takie przedsięwzięcia definiowane są jako kompensacja przyrodnicza, czyli prace budowlane i rewitalizacyjne, których celem jest przywrócenie równowagi przyrodniczej na danym terenie, przy jednoczesnym zachowaniu jego walorów krajobrazowych.

Wytyczne dotyczące bezpieczeństwa takich inwestycji zawiera dział VI Rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki. Ewentualne obawy użytkowników budzi kwestia zapewnienia dostatecznej ochrony przeciwpożarowej w obrębie zielonych dachów. Rozwiązania konstrukcyjne i architektoniczne określone w rozporządzeniu likwidują ten problem.

Źródło: krn.pl/ „Krakowski Rynek Nieruchomości” nr 18/2019
Brak komentarzy

Dlaczego warto zamieszkać na Grzegórzkach w Krakowie?

Kraków jest jednym z najatrakcyjniejszych miast w Polsce i doskonale sprawdza się jako miejsce do życia. Świadczą o tym dane liczbowe – ustępuje on tylko Warszawie pod względem liczby mieszkańców.
To jeden z głównych ośrodków kulturalnych, naukowych i rozrywkowych w kraju. Ma liczne atuty, które sprawiają, że chce w nim zamieszkać wielu Polaków, a nawet obcokrajowców. Mogą się oni zdecydować nie tylko na lokale w centrum, ale też nowe mieszkania na Grzegórzkach. Dlaczego warto tam zamieszkać?

 

Gdzie są Grzegórzki?

W stolicy Małopolski jest wiele dzielnic, w których powstają nowe mieszkania. Na Grzegórzkach w Krakowie oferuje je między innymi deweloper Ekopark. Grzegórzki to dzielnica bezpośrednio granicząca ze Starym Miastem. Bliskość centrum powoduje, że mieszkańcy nie mają tam większych problemów z dojazdem do pracy, szkoły, przedszkola i firm zlokalizowanych w śródmieściu Krakowa.

Nowe mieszkania na Grzegórzkach mają dobre połączenia ze wszystkimi rejonami miasta dzięki znakomicie rozwiniętej komunikacji miejskiej. Wiele linii autobusowych i tramwajowych obsługuje tę dzielnicę, co ułatwia i usprawnia dojazdy osób, które nie są zmotoryzowane, a muszą na co dzień dojeżdżać do odległych miejsc w Krakowie. Nie ma problemu z przemieszczaniem się nawet w godzinach nocnych, a i taksówki nie naliczają wysokich opłat za przejazdy.

Dlaczego warto wybrać Grzegórzki do zamieszkania?

Jeśli zastanawiacie się, w której dzielnicy Krakowa zamieszkać, nowe mieszkania na Grzegórzkach w Krakowie są bardzo dobrą propozycją. Choć dzielnica ta nie słynie być może z najtańszych nieruchomości w stolicy Małopolski, to nadal można tu znaleźć tańsze lokale mieszkalne niż w ścisłym centrum miasta. Nowe mieszkania na Grzegórzkach mają często znacznie lepszy standard wykończenia, a przy tym są nierzadko o kilkanaście procent tańsze, co dla kupujących ma niebagatelne znaczenie.

 

Grzegórzki jako dzielnica mieszkalna

Jak widać, wiele przemawia za tym, aby w przypadku chęci zakupu nieruchomości wziąć pod uwagę nowe mieszkania na Grzegórzkach. To nadwiślańska dzielnica miasta, która mimo bliskości centrum gwarantuje mniejszy zgiełk i spokojną atmosferę, gdzie można odpoczywać na łonie natury z rodziną lub z przyjaciółmi. W dzielnicy tej jest wiele atrakcji, zarówno dla turystów, jak i mieszkańców. Dlatego nowe mieszkania na Grzegórzkach w Krakowie mogą być też kupowane na wynajem. Nie brakuje tam szkół, punktów handlowych, centrów sportowych czy przychodni. Jako dzielnica mieszkalna Grzegórzki rozwijają się prężnie już niemal pół wieku.

To jedno z niewielu miejsc na mapie Krakowa położonych tak blisko starego miasta i oferujących nowoczesne budynki mieszkalne, z doskonale przemyślaną infrastrukturą towarzyszącą. Nowe mieszkania na Grzegórzkach w Krakowie to oferta dla singli, rodzin z dziećmi, par i seniorów – każdy znajdzie tu coś dla siebie. Kupno nieruchomości w tym regionie może być postrzegane jako długofalowa inwestycja.

 

Źródło: KRN.pl

Ta strona wykorzystuje pliki cookie. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close